Przegrana w derbach
W meczu XI kolejki rozgrywek o mistrzostwo krośnieńskiej A-Klasy ORZEŁ Bieździedza przegrał derby z Ostoją Kołaczyce 0:1. Sobotnie zawody nie były łatwe dla obydwu drużyn z powodu stanu murawy po ostatnich deszczowych dniach. Sędziowie zastanawiali się nawet czy wydać pozwolenie na grę, jadnak po weryfikacji stanu nawierzchni prowadzący zawody nakazali przesunąć linię boczną od ogrodzenia ze względów bezpieczeństwa. Stadion w Bieździadce odbył szybką modyfikację przed pierwszym gwizdkiem i mogliśmy rozpocząć granie. Pierwsze minuty należały do przyjezdnych, którzy mocno zaznaczyli swoją obecność na połowie ORŁA. Pierwszą groźną sytuację miała drużyna Ostoi, kiedy to skrzydłowy po świetnym dograniu prostopadłym znalazł się w sytuacji jeden na jednego z Kacprem Wojnarem, ale uderzenie nie dość że było za lekkie to jeszcze niecelne, bo futbolówkę na linii końcowej złapał Marcin Cyrulik. W 16 minucie po rzucie wolnym spod linii bocznej w szesnastce ORŁA najlepiej odnalazł się zawodnik gości oddając strzał w kierunku bliższego słupka, jednak czujnie wybronił to uderzenie Kacper Wojnar. Minuty mijały, a Ostoja wytracała swój impet z początku meczu, do głosu coraz bardziej zaczął dochodzić ORZEŁ. W 19 minucie po dobrej wymianie podań Dawid Rachowicz złamał akcję ze skrzydła do środka i oddał strzał, po którym futbolówka minimalnie minęła poprzeczkę. Dwie minuty później Łukasz Bronowicz najlepiej odnalazł się w polu karnym po centrze ze stałego fragmentu gry, jednak jego uderzenie głową obronił Łukasz Kuryj. W 25 minucie Kacper Wojnar popisał się kapitalną podwójną paradą. Nasz golkiper najpierw wybronił uderzenie Dariusza Bałuta w sytuacji jeden na jednego, by następnie szybko wstać i sparować piłkę po dobitce na rzut rożny niemal z linii bramkowej. Doprawdy ta interwencja mogła się znaleźć w kompilacji pod tytułem „jak oni to obronili?” na YouTubie. ORZEŁ odpowiedział dwie minuty później za sprawą Marcina Sypnia, który pokusił się na uderzenie z 25 metrów, po którym piłka o włos minęła poprzeczkę. W 32 minucie Ostoja zawiązała koronkową akcję, wydawało się, że każdy kolejny zawodnik przyjezdnych, chciał następnemu koledze wyłożyć piłkę, ale finalnie strzał pozostawił wiele do życzenia. W 40 minucie ORZEŁ stracił piłkę w drugiej linii podczas wyprowadzenia ataku, po szybkim dograniu Dariusz Bałut oddał strzał w dogodnej sytuacji, ale piłka powędrowała obok słupka. W doliczonym czasie gry Szymon Grzesiak oddał strzał z 30 metrów z wracającej piłki po rzucie rożnym, Kacper Wojnar wybronił mocne uderzenie, a piłka po dobitce minimalnie minęła słupek. Zaraz po zmianie stron pierwszy strzał oddał Dariusz Bałut po kapitalnej centrze Dawida Floriana, jednak uderzenie było za lekkie żeby zaskoczyć Kacpra Wojnara. W 53 minucie ORZEŁ świetnie wyszedł z akcją spod własnego pola karnego, Adrian Śliż skończył koronkową akcję strzałem z 20 metra, ale pewnie wybronił Łukasz Kuryj. Minutę później w sytuacji jeden na jednego znalazł się Marcin Nizioł po oskrzydlającej akcji, jednak nasz zawodnik tak długo zastanawiał się czy ma strzelać czy podawać, że z interwencją zdążył go ubiec defensor Ostoi. W 59 minucie goście wyszli na prowadzenie po centrze z rzutu rożnego i zamieszaniu w polu karnym. Mateusz Rogaczewski nie zdołał wyekspediować piłki wystarczająco daleko, do tej dopadł Kacper Mazur i umieścił futbolówkę w bramce. W 72 minucie Dariusz Bałut oddał mocne uderzenie z rzutu wolnego sprzed szesnastki, ale kolejną świetną interwencją popieał się Kacper Wojnar. W 79 minucie ORZEŁ mógł, a nawet powinien wyrównać stan meczu. Po centrze Mateusza Rogaczewskiego defensor Ostoi źle obliczył kozioł piłki, a ta spadła wprost pod nogi Adriana Śliża, który stał zupełnie sam niepilnowany na 16 metrze. Nasz zawodnik przyjął, spojrzał w kierunku zupełnie bezradnego w tej sytuacji Łukasza Kuryja i… posłał futbolówkę dobrych kilka metrów nad bramką. Minutę później zawodnik Ostoi w groźnej akcji obił poprzeczkę bramki ORŁA. W 85 minucie Łukasz Kiebała oddał strzał z dystansu, Łukasz Kuryj na raty sparował piłkę na rzut rożny po wcześniejszym rykoszecie. W doliczonym czasie gry Łukasz Bronowicz oddał bardzo grożny strzał z rzutu wolnego z okolic 25 metra, jednak świetnie poradził sobie z nim Łukasz Kuryj. Do końca meczu ORZEŁ nie stworzył już żadnej okazji do zdobycia bramki. Szkoda. Ostoja była dzisiaj drużyną lepszą, ale zwyczajnie szkoda że nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę w dzisiejszych warunkach. Na pewno ORZEŁ po dzisiejszym meczu nie ma się czego wstydzić grając na tle głównego pretendenta do awansu, jednak jak wiemy za to punktów nie ma. Rywalom gratulujemy, a my udajemy się w przyszłą sobotę do Osobnicy w poszukiwaniu kolejnych punktów do wicelidera.



Komentarze