W drugim meczu rundy jesiennej rozgrywek KEEZA A klasy seniorów ORZEŁ Bieździedza przegrał na własnym stadionie z Sobniowem Jasło 0:1. Były to bardzo słabe zawody w wykonaniu naszych zawodników, których gra wyglądała mniej więcej tak: laga, strata, aut. Kompletnie nic nie wychodziło podopiecznym Marcina Szota, ale i goście nie mają się czym chwalić, poza strzelonym golem na wagę trzech punktów. Pierwsze minuty to próby aktywnego Łukasza Czajki z dalszej odległości, jednak przy nich bramkarz Sobniowa nie musiał interweniować. Przyjezdni objęli prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i skutecznej główce Oktawiana Flisa, przy której Piotrek Jarecki zaliczył "pusty przelot". Po pół godzinie gry Eryk Piątkowski przedarł się lewą stroną boiska i z ostrego kąta uderzał, lecz nasz golkiper zdołał odbić futbolówkę na korner. Jeszcze przed przerwą ten sam zawodnik po strzale sprzed szesnastu metrów trafił w słupek, a Marcin Cyrulik przepytał Huberta Halerza z rzutu wolnego, ten odbił piłkę przed siebie, ale z dobitką nie zdążył Mateusz Rogaczewski. Nie dość, że nie szło naszej drużynie to na domiar złego Łukasz Czajka musiał opuścić boisko ze złamanym nosem, po czym udał się do szpitala, a ile ten chłopak dla nas znaczy to chyba każdy wie. Po zmianie stron nie działo się zupełnie nic godnego uwagi, poza tym, że jaślanie zamurowali dostęp do własnej bramki, a ORZEŁ nie miał żadnego pomysłu, żeby jakkolwiek im zagrozić. W 56. minucie po ładnej klepce Alberta Stasiaka z Marcinem Niziołem sprzed szesnastki próbował Dawid Hendzel, ale piłka poszybowała w... dach szatni. Najwięcej działo się w ostatnich minutach, kiedy ORZEŁ poszedł va banque i nie obeszło się bez kontrowersji. Po dośrodkowaniu Dawida Rachowicza z rzutu wolnego Marcin Cyrulik uderzeniem głową nie dał szans Hubertowi Halerzowi tyle, że zabrzmiał sędziowski gwizdek i trafienie nie zostało uznane. Powód? Rzekomy faul, tylko że obok naszego rosłego defensora nie było nikogo... No trudno, nie przez sędziego dzisiaj przegraliśmy, ale remis chyba byłby sprawiedliwym rozstrzygnięciem, bo było to typowe 0:0, no może z lekkim wskazaniem na gości. W sobotę kolejna szansa na punkty- w Osobnicy zagramy z miejscową Spartą o godzinie 17:30. Łukaszowi Czajce życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

