Porażka na inaugurację rundy
W meczu inaugurującym rundę wiosenną sezonu 2025/26 ORZEŁ Bieździedza przegrał na własnym boisku z Polonią Kopytowa 2:4. Ależ widowisko zaserwowali zawodnicy ORŁA i Polonii zgromadzonym na stadionie w Bieździadce kibicom! W pierwszych minutach meczu mocno przycisnęli nasi zawodnicy, którzy po 5 minutach gry już trzykrotnie wrzucali futbolówkę z rzutów rożnych. ORZEŁ śmiało poczynał sobie na połowie rywali w pierwszej fazie meczu czy to w wysokim pressingu czy w akcjach ofensywnych. W 8 minucie Andrzej Jakubowski oddał strzał, który został zablokowany i nasza drużyna wykonywała kolejny rzut rożny. Po centrze mocno zakotłowało się pod bramką Polonii, nasi zawodnicy co najmniej cztery razy dobijali piłkę z odległości 4-5 metrów, ale ta, jak zaczarowana nie chciała wpaść. Sytuacja zakończyła sie kolejnym rzutem rożnym, po którym w niemal bliźniaczej sytuacji zagotowało się w polu karnym – najpierw Łukasz Bronowicz, potem dwukrotnie Wiktor Hendzel próbowali z najbliższych odległości, ale ponownie futbolówka nie mogła znaleźć drogi do bramki. Za trzy minuty – klasyka gatunku tego sezonu – gospodarze przeprowadzili pierwszą groźną sytuację ofensywną i od razu zamienili ją na bramkę. Po płaskiej centrze z prawego skrzydła na lewą flankę skrzydłowy Polonii w łatwy sposób ograł Piotrka Dychusa i mocnym plasowanym strzałem w kierunku bliższego słupka dał prowadzenie drużynie gości. ORZEŁ ewidentnie przygasł po bramce i inicjatywę przejęli zawodnicy Kopytowej. W 20 minucie Kacper Wojnar przewinił w wręcz trampkarski sposób we własnym polu karnym w niegroźnej sytuacji, a arbiter bez zawahania wskazał na „wapno”, które przyjezdni zamienili na drugą bramkę. W 34 minucie Mateusz Rogaczewski mógł dać naszej drużynie kontakt, ale jego strzał głową po centrze Łukasza Bronowicza, w tylko sobie znany sposób obronił golkiper gospodarzy. Trzy minuty później Kacper Wojnar nie pozostał dłużny swojemu koledze po fachu i w świetny sposób obronił strzał po centrze na dalszy słupek. Minute później do rzutu wolnego z okolic 25 metra podszedł Łukasz Bronowicz i kiedy wszyscy spodziewali się centry, nasz zawodnik chciał wykorzystać odsłonięty „krótki” słupek. Chyba wszyscy widzieli piłkę w siatce, perfekcyjne uderzenie, które zdjęłoby przysłowiową „pajęczynkę” z bramki, ale golkiper Polonii pofrunął do piłki i końcówkami palców sparował futbolówkę na rzut rożny. Iście parada klasy światowej. Po rzucie rożnym Andrzej Jakubowski wbił futbolówkę ponownie w pole karne, a tam w Łukasza Bronowicza bezpardonowo wbiegł defensor przyjezdnych i arbiter wskazał na rzut karny. Łukasz Bronowicz, pełniący w tym meczu funkcję kapitana pod wymuszoną nieobecność Marcina Cyrulika, wziął ciężar na swoje plecy i pewnym uderzeniem dał ORŁOWI kontakt. Jeszcze przed przerwą próbował Andrzej Jakubowski z ostrego kąta, ale to było za mało na bramkarza gości dzisiaj. Po zmianie stron ORZEŁ dążył do wyrównania mocno naciskając na drużynę Polonii, od początku drugiej odsłony to nasza drużyna przejęła inicjatywę i zadomowiła się na połowie gości. Pomimo przewagi ORZEŁ nie mógł dojść do dogodnej sytuacji aż do 75 minuty, kiedy to po centrze Dawida Rachowicza z rzutu wolnego piłka spadł na głowę Łukasza Stanka, który popisał się debiutancką bramką dającą wyrównanie w meczu. Nasi zawodnicy zabrali futbolówkę z siatki i pognali w strone środka boiska, czując że turaj można zagrać o pełną pule. Niestety, cztery minuty później zawodnik Kopytowej huknął z rzutu wolnego z 35 metrów i piłka zatrzepotała w siatce. ORZEŁ rzucił się do rozpaczliwych ataków i mógł ponownie doprowadzić do wyrównania w 91 minucie gry za sprawą Adriana Śliża, który posłał prawdziwy pocisk z 20 metrów, ale zmierzającą do siatki piłkę ponownie – ciężko nam znaleźć kolejnych przymiotników na paradę golkipera, który zatrzymał strzał. Trzeba oddać cesarzowi co cesarskie i uczciwie przyznać, że najstarsi kibice ORŁA musieliby daleko sięgnąć pamięcią, żeby przypomnieć sobie taki performens bramkarski na stadionie w Bieździadce. W 94 goście dokonali dzieła i wykorzystali zapędzonego pod ich bramkę ORŁA – centrą na piąty metr wypiąstkował Kacper Wojnar na 16 metr, gdzie dopadł zawodnik Kopytowej i mocnym strzałem ustalił wynik spotkania. Szkoda wysokiej porażki, bo można było zainkasować punkty w dzisiejszym meczu, ale dzisiejszy występ to na pewno dobry prognostyk na tę rundę – skoro dało się tak zagrać z wiceliderem, to na pewno można z każdym. Dziękujemy kibicom za liczne przybycie i głośny doping, zdecydowanie za tym wszyscy tęsknili! ORZEŁ!!! 🟡🟢



Komentarze